Zmiana czasu na letni już wkrótce. Ekspert: Tak można zmniejszyć negatywne konsekwencje
W najbliższy weekend będzie miała miejsce zmiana czasu na letni. W nocy z 28 na 29 marca o 2:00 przestawiamy zegarki na godz. 3:00. To oznacza, że będziemy spać o godzinę krócej, ale gdy się obudzimy, to będziemy się cieszyć z dłuższym dniem po południu, bo słońce zajdzie o godzinę później.
Co to oznacza dla naszego organizmu?
Jak wyjaśnia dr Małgorzata Osowiecka-Szczygieł, psycholożka z Wydziału Psychologii w Sopocie Uniwersytetu SWPS, równonoc, pierwszy dzień wiosny czy zmiana czasu to informacje o przemijaniu, rozpoczęciu czegoś nowego po długim przestoju.
– Zmiany związane z wiosną mogą motywować do nowych zobowiązań i sprzyjać psychologicznym przewartościowaniom. Wydłużanie się dnia i kontaktu ze słońcem wpływa na obniżenie poziomu kortyzolu i melatoniny we krwi, a także sprzyja wydzielaniu witaminy D i serotoniny. To wszystko może poprawiać samopoczucie, zmniejszać odczuwanie senności i zmęczenia, a także zachęcać do podejmowania różnorodnych wyzwań: osobistych i społecznych – mówi dr Osowiecka-Szczygieł.
Zmiana czasu do tyłu albo do przodu wpływa na nasz organizm bardziej niż może się wydawać.
– Każdy człowiek naturalnie przystosowuje się do cykli światła i ciemności. Nagła zmiana może dezorientować, zaburzać sen i osłabiać koncentrację, a także czasowo zwiększać stres i inne przykre emocje. Dla wielu osób wiosenna zmiana czasu jest trudniejsza – tracimy przecież godzinę snu, co może być nieraz odczytywane jako znacząca strata – dodaje psycholożka.
Przestawienie zegarków u 25 proc. z Polaków powoduje rozregulowanie zegara biologicznego. Do najczęstszych dolegliwości z tym związanych zaliczane są kłopoty ze snem, obniżenie samopoczucia, bóle głowy i żołądka, czy problemy z apetytem. Zmianę gorzej znosi więcej kobiet niż mężczyzn. Jednak z drugiej strony prawie 40 proc. Polaków uważa wiosenne przestawianie czasu za korzystne – wynika z badania Huawei CBG Polska.
Jak się chronić przed skutkami?
Prawie 50 proc. osób, które źle znoszą zmianę czasu, ma problem z przestawieniem godzin snu na nowe – za szybko robią się senni, a rano mają problem z pobudką. Dodatkowo 41 proc. z tej grupy deklaruje problemy z zasypianiem, 39 proc. jest senna w ciągu dnia (45 proc. u kobiet i 30 proc. u mężczyzn), a 35 proc. ma gorsze samopoczucie.
Przestawienie zegarków powoduje też kłopoty z koncentracją (22 proc.), osłabienie (19 proc.) i bezsenność (17 proc.). Znaczną niedogodnością jest także czas potrzebny na przystosowanie się do nowego rytmu.
Jak można zmniejszyć negatywne konsekwencje zmiany czasu? Przede wszystkim zadbać o poprawę jakości snu. Dzięki temu będziemy mieć więcej energii i lepsze samopoczucie. Co możemy zrobić? Starać się kłaść wcześniej do łóżka i przesypiać przynajmniej 7 godzin.
– Przede wszystkim warto dbać o regularne godziny snu każdego dnia, a nie jedynie podczas zmiany czasu. Regularne, czyli bez rozbijania pór wstawania o więcej niż godzinę! Tymczasem wiele osób w weekend wstaje o 10, podczas gdy w tygodniu wstają o 6:30. Czyli sobie ten rytm okołodobowy rozregulowują i budzą w innej strefie czasowej – np. w Indiach, gdzie latem jest 3,5 godzin różnicy. Ponieważ przechodząc na czas letni, przestawiamy zegarki zaledwie o godzinę, znajdujemy się na granicy zaburzenia rytmu dobowego. Dlatego wiele osób nie odczuwa negatywnych skutków. A ci, którzy odczuwają, mogą po prostu tych kilka dni poczekać aż organizm sam się przystosuje lub trochę mu pomóc – mówi Mateusz Majchrzak, psycholog i psychoterapeuta specjalizujący się w terapii bezsenności, członek Polskiego Towarzystwa Badań Nad Snem.
– Światło dzienne to najsilniejszy regulator naszego rytmu okołodobowego, więc im więcej go złapiemy każdego dnia, tym szybciej nastawimy nasz wewnętrzny zegar. I jeszcze jedno: nie dosypiajmy w weekend, bo wtedy znowu nasze zegary wewnętrzne wracają do starych godzin i w poniedziałek musimy się bardziej męczyć – dodaje psycholog.